niedziela, 24 kwietnia 2016
niedziela, 17 kwietnia 2016
Sposób na testowanie
Coraz częściej dostaję
zapytania o to w jaki sposób udaje mi się testować różne
produkty. Nie jest to żadna tajemnica, więc podzielę się
informacjami z tymi, którzy mają ochotę spróbować swoich sił w
marketingu rekomendacji. Marketing rekomendacji, inaczej marketing
szeptany to w pewnym sensie „praca”. Polega ona na wzięciu
udziału w rekrutacji, zazwyczaj jest to ankieta z pytaniami
zamkniętymi bądź otwartymi. Kryterium wyboru jest różne. Można
dostać się do akcji wtedy gdy nasze odpowiedzi są zgodne z
wymogami ustalonymi przez zleceniodawcę akcji (czyli firmę
produkującą testowane produkty), a czasem wybierane są odpowiedzi
najbardziej kreatywne. Gdy zostanie się wybranym dostajemy przesyłkę
z produktem. Czasem są to próbki tylko dla nas a czasem
pełnowartościowe zestawy produktów i próbki dla znajomych. Po
przetestowaniu produktu, tudzież podzieleniu się próbkami ze
znajomymi, wypełniamy ankietę. Im więcej osób dowie się o
przetestowanym produkcie tym lepiej.
Osobiście jestem
zarejestrowana na kilku stronach oferujących testowanie produktów.
W każdym wypadku najpierw należy wypełnić ankiety osobowe, m.in.
na temat tego gdzie mieszkamy, co lubimy, czy mamy dzieci itp. Po
jakimś czasie dostajemy ankietę zgłoszeniową.
Aby brać udział w
ciekawych akcjach należy dodatkowo wypełnić oświadczenie o danych
wrażliwych i przesłać je pocztą na adres wskazany w oświadczeniu.
Tutaj również
należy dodatkowo wypełnić oświadczenie o danych wrażliwych i
przesłać je pocztą na adres wskazany w oświadczeniu. Co prawda
nie jest to niezbędne do udziału w testowaniu jednak zwiększa
szanse na ciekawe akcje.
Dodatkowo od jakiegoś czasu mam okazję brać udział w testowaniu produktów z Biedronki :) Dzięki takiej akcji mam wpływ na to, co w przyszłości pojawi się w sieci sklepów Biedronka. Dzięki rekomendacji zdobywamy punkty, które można wymienić na atrakcyjne nagrody.
Testujemy.Biedronka
Testujemy.Biedronka
Produkty jakie udało mi
się testować to m.in. Zbożaki, Head&shoulders, Always,
Werther's oryginal, Belvita, Activia, Jogobella, Braun i inne.
Zachęcam do rejestrowania się, wystarczy kliknąć w podane linki :)
środa, 30 marca 2016
Konkursowa recenzja Nestle Zbożaki
Za górami, za lasami, a nawet za siedmioma rzekami, żyła sobie mała dziewczynka z
bratem i rodzicami.
Pewnego dnia, w domu rodziny wydarzyła się miła niespodzianka. Listonosz
przyniósł paczkę, której nikt z domowników się nie spodziewał.
Ośmioletnia Julka jako pierwsza wyciągnęła po nie rączki z okrzykiem: „Ja chcę, ja.
Ja chcę otworzyć!”
Jakież było ich zdumienie, gdy po otwarciu wypadły z paczki Zbożaki...
Truskawkowe,
bananowe,
malinowe.
Do wyboru, do koloru. A tuż za nimi wysunął się list. „Gratulujemy wygranej w
quizie!” brzmiał początek.. Mama myśli, myśli, cóż to był za quiz. Nagle szare
komórki odnalazły światełko w tunelu: „Wiem!” -wykrzyknęła mama. „Faktycznie
wzięłam udział w konkursie na stronie supermamy.pl. Nie wiedziałam, że wygrałam”
No tak, Mama pochłonięta opieką nad czteromiesięcznym synkiem nie zajrzała na
stronę aby sprawdzić wyniki. Niespodzianka się udała.
Julka od razu wyciągnęła rączki w kierunku kaszki o smaku bananowym „Zawsze
chciałam jej spróbować, musi być pyszna” oblizała się i pogłaskała po brzuszku.
Wyciągnęła Mama mleko, podgrzała i według przepisu z opakowania przygotowała
mleczny posiłek. „Ale pyszne! A jak pachnie! I te chrupiące płatki! Mniami!”
Oznajmiła pokrzykując Julka. Gdy zjadła całą porcję, poprosiła do przetestowania
kolejne smaki. Żeby nie było tak łatwo, mama tym razem zrobiła Julce quiz.
Zawiązała jej piękne niebieskie oczka szalikiem, przygotowała Zbożaki w dwóch
miseczkach i podając raz jedną, raz drugą porcję zapytała o smak.. „Mmmm, te
pachną świeżymi malinami..” rozmarzyła się Julka. „Brawo!” - Powiedziała Mama
podając drugą porcję pyszności. Oczywiście Julka od razu wiedziała, że ma okazję
próbować Zbożaków o smaku truskawkowym, jednak i smak i zapach był na tyle
intensywny, że zapytała czy Mama dodała do nich świeżych truskawek. „No skąd, w
zimie nie ma smacznych i zdrowych truskawek, ale te w kaszce na pewno mogą je
zastąpić”. „Oj, szkoda, że Bartuś nie może ich spróbować” - westchnęła Julka.
„Myślę, że jak troszkę podrośnie to Zbożaki nadal będą dostępne w sklepach i
jeszcze będzie miał okazję samemu je ocenić”- odparła Mama. Gdy wrócił z pracy
Tata Julki, usłyszał historię jaka tego dnia się wydarzyła a Julia zabawiła się w
ankietera, przygotowując tacie do spróbowania wszystkie smaki kaszek oraz zestaw
pytań. Kaszka Zbożaki jest na tyle prosta w przygotowaniu, nie wymaga wrzątku,
więc i ośmiolatka radzi sobie z przygotowaniem jej. Po przetestowaniu, tylko jedno
nasuwa się na myśl..”Wszystko co dobre szybko się kończy”. „Mamo! Tato! Jak
będziecie w sklepie to kupcie jeszcze Zbożaki bo jak przyjdą koleżanki to zjemy
całe”.
Kończąc opowieść mogę potwierdzić, że Zbożaki dzięki zawartości witamin (C, B1,
D) i składników mineralnych (wapń, żelazo) wspierają u dzieci Energię, Koncentrację i
Odporność.
bratem i rodzicami.
Pewnego dnia, w domu rodziny wydarzyła się miła niespodzianka. Listonosz
przyniósł paczkę, której nikt z domowników się nie spodziewał.
Ośmioletnia Julka jako pierwsza wyciągnęła po nie rączki z okrzykiem: „Ja chcę, ja.
Ja chcę otworzyć!”
Jakież było ich zdumienie, gdy po otwarciu wypadły z paczki Zbożaki...
Truskawkowe,
bananowe,
malinowe.
Do wyboru, do koloru. A tuż za nimi wysunął się list. „Gratulujemy wygranej w
quizie!” brzmiał początek.. Mama myśli, myśli, cóż to był za quiz. Nagle szare
komórki odnalazły światełko w tunelu: „Wiem!” -wykrzyknęła mama. „Faktycznie
wzięłam udział w konkursie na stronie supermamy.pl. Nie wiedziałam, że wygrałam”
No tak, Mama pochłonięta opieką nad czteromiesięcznym synkiem nie zajrzała na
stronę aby sprawdzić wyniki. Niespodzianka się udała.
Julka od razu wyciągnęła rączki w kierunku kaszki o smaku bananowym „Zawsze
chciałam jej spróbować, musi być pyszna” oblizała się i pogłaskała po brzuszku.
Wyciągnęła Mama mleko, podgrzała i według przepisu z opakowania przygotowała
mleczny posiłek. „Ale pyszne! A jak pachnie! I te chrupiące płatki! Mniami!”
Oznajmiła pokrzykując Julka. Gdy zjadła całą porcję, poprosiła do przetestowania
kolejne smaki. Żeby nie było tak łatwo, mama tym razem zrobiła Julce quiz.
Zawiązała jej piękne niebieskie oczka szalikiem, przygotowała Zbożaki w dwóch
miseczkach i podając raz jedną, raz drugą porcję zapytała o smak.. „Mmmm, te
pachną świeżymi malinami..” rozmarzyła się Julka. „Brawo!” - Powiedziała Mama
podając drugą porcję pyszności. Oczywiście Julka od razu wiedziała, że ma okazję
próbować Zbożaków o smaku truskawkowym, jednak i smak i zapach był na tyle
intensywny, że zapytała czy Mama dodała do nich świeżych truskawek. „No skąd, w
zimie nie ma smacznych i zdrowych truskawek, ale te w kaszce na pewno mogą je
zastąpić”. „Oj, szkoda, że Bartuś nie może ich spróbować” - westchnęła Julka.
„Myślę, że jak troszkę podrośnie to Zbożaki nadal będą dostępne w sklepach i
jeszcze będzie miał okazję samemu je ocenić”- odparła Mama. Gdy wrócił z pracy
Tata Julki, usłyszał historię jaka tego dnia się wydarzyła a Julia zabawiła się w
ankietera, przygotowując tacie do spróbowania wszystkie smaki kaszek oraz zestaw
pytań. Kaszka Zbożaki jest na tyle prosta w przygotowaniu, nie wymaga wrzątku,
więc i ośmiolatka radzi sobie z przygotowaniem jej. Po przetestowaniu, tylko jedno
nasuwa się na myśl..”Wszystko co dobre szybko się kończy”. „Mamo! Tato! Jak
będziecie w sklepie to kupcie jeszcze Zbożaki bo jak przyjdą koleżanki to zjemy
całe”.
Kończąc opowieść mogę potwierdzić, że Zbożaki dzięki zawartości witamin (C, B1,
D) i składników mineralnych (wapń, żelazo) wspierają u dzieci Energię, Koncentrację i
Odporność.
piątek, 11 marca 2016
Activia - testowanie
Dzięki portalowi #TestMeToo miałam okazję przetestować jogurty Activii, których wcześniej nie miałam okazji spróbować. Po zarejestrowaniu się na portalu https://testmetoo.com/ dość sługo czekałam na pierwsze zaproszenie do testowania. Wcześniej należało wypełnić ankietę a po jakimś czasie zgłosić się do testu. Udało się zakwalifikować i po kilku dniach od decyzji odwiedził mnie kurier z przesyłką..
W środku czekały na mnie takie smaki jak: malina, truskawka, śliwka i brzoskwinia.
Muszę przyznać, że domowników nie trzeba było długo namawiać i każdy ze smaków został spróbowany. Mi najbardziej do gustu przypadł jogurt naturalny z brzoskwinią, idealnie łączył lekko kwaskowaty smak jogurtu i słodkiej brzoskwini. Również córce zasmakował on najbardziej.
Najmniej chętnych było na jogurt ze śliwką, może dlatego, że nie przepadamy za suszonymi śliwkami a właśnie taki one miały smak.
Na uwagę zasługują również truskawka i malina, połączenie idealne. Na górze jogurt a na dole owoce. Myślę, że będą one częstszym gościem w naszym domu :)
W środku czekały na mnie takie smaki jak: malina, truskawka, śliwka i brzoskwinia.
Muszę przyznać, że domowników nie trzeba było długo namawiać i każdy ze smaków został spróbowany. Mi najbardziej do gustu przypadł jogurt naturalny z brzoskwinią, idealnie łączył lekko kwaskowaty smak jogurtu i słodkiej brzoskwini. Również córce zasmakował on najbardziej.
Najmniej chętnych było na jogurt ze śliwką, może dlatego, że nie przepadamy za suszonymi śliwkami a właśnie taki one miały smak.
Na uwagę zasługują również truskawka i malina, połączenie idealne. Na górze jogurt a na dole owoce. Myślę, że będą one częstszym gościem w naszym domu :)
czwartek, 10 marca 2016
Przetestowaliśmy pieluszki Toujours

Dzięki TestMeToo mieliśmy okazję przetestować pieluszki, które można kupić w Lidlu. Moim zdaniem nie odbiegają one jakością od światowej sławy marki Pampers. Zapraszam do linku, w którym podaję więcej szczegółów z testowania.
środa, 9 marca 2016
(Nie)kulturalni
Ciągle się zastanawiam, skąd się
biorą pewne typy ludzi..
Ile razy mieliście taką sytuację, że
idziecie ulicą i tu ktoś Was potrąci, tu ktoś łokciem trąci,
ktoś wpadnie na Was.. Wszystko ok, jeśli usłyszycie
„Przepraszam”.. Wam też pewnie nie raz zdarzyło się, nie
zauważyć/potknąć się/wpaść na kogoś w tramwaju czy
autobusie...
Ale są też Oni...
Idą środkiem chodnika i ani myślą
zejść na bok..
Są też gorsi.. Idą środkiem ścieżki
rowerowej i w czterech literach mają to, że zbliżasz się na swym
dwukołowcu, mając większe prawo do korzystania z tejże dróżki..
Ostatnio mam mało okazji do wyjścia
na miasto ze względu na powrót na wieś i spore oddalenie od
''miastowych''.. Dziś jednak zmuszona byłam do wizyty w kilku
placówkach i urzędach, w żadnym wypadku sama przy tym nie byłam..
Towarzyszył mi sześćdziesięcioośmiocentymetrowy przystojniak w
niebieskiej karocy :) Uroki wsi są takie, że rzadko kto się
zapuszcza w miejskie tereny, w związku z czym autobusy do nich
wiodące, to nie autobusy tylko małe dynie zamienione w nieco
większe busiki.. Miejsca na wózek w nim nie znajdziecie.. A szkoda,
bo dla posiadaczki małego dziecka, które jeszcze nie siedzi i w
spacerówkę się nie da włożyć oznacza to, że musi ona pedałować
w kozaczkach półtora kilometra do sąsiedniej miejscowości, aby
skorzystać z dyliżansu z napisem PKS.. Tam przynajmniej są miejsca
na wózek a dzięki uprzejmości (czasem spontanicznej, czasem
wyproszonej) można spokojnie wsiąść i wysiąść na żądanym
przystanku.
Wysiadasz więc w miejscu swego
przeznaczenia, przechadzasz się chodnikiem dla pieszych, mijając
tłum ludzi podążających ścieżką rowerową, choć miejsca na
chodniku sporo i widzisz rowerzystów hamujących tuż przed takimi
osobnikami, ba, oburzonymi osobnikami, bo przecież Oni mają prawo
chodzić tam gdzie chcą.
Dochodzisz do sygnalizacji świetlnej
i co? I to samo... Parę osób czeka tuż przed zebrą a spory tłumek
na przejeździe dla rowerów.. No po co? Się pytam.. Przecież da
się stanąć tam gdzie trzeba, po co zajmować miejsce rowerzystom..
Niech od razu staną na ulicy i zajmują miejsce samochodom..
Gwoli jasności, rzadko korzystam z
jednośladów, ale robię wszystko aby nie komplikować innym życia.
Wisienka na torcie. Wracam do domu,
wsiadam przy pomocy miłego pana do autobusu, tuż obok miejsca na
wózki są dwa siedzenia, które zajmują dziewczyny urody
orientalnej, na moje oko Chinki. Podrywają się z miejsca i
gestykulując pokazują na miejsce. Prostym angielskim dziękuję i
mówię, że jeszcze po bilet muszę podejść. Zostawiłam Młodego
w wózku pod okiem dziewczyn a sama szybko pognałam na przód
autobusu. Wracając widzę, że miejsce Chinek zajęła jakaś
paniusia z dzieckiem w wieku okołoprzedszkolnym a te próbują jej
wytłumaczyć, że jedno miejsce należy się mnie. No cóż, panna
nie zrozumiała. Machnęłam ręką i grzecznie podziękowałam za
chęci.
I tak się zastanawiam, czy tylko ja
mam odruch żeby brać dziecko na kolana gdy widzę, że miejsc w
autobusie/tramwaju brak? Kurcze, jeszcze będąc w ciąży brałam
swoją ośmiolatkę na kolana aby ustąpić miejsca choć jednej
osobie. Szkoda, że każdy myśli tylko o sobie i nie liczy się z
innymi, czy to na ulicy, ścieżce rowerowej czy w autobusie.
poniedziałek, 29 lutego 2016
Testowanie belVita
Pewnego zimowego poranka do naszych
drzwi zapukał kurier z paczuszką od streetcom.pl
W środku znajdowały się pyszności
od belVita.
Ciasteczka o smaku:
*owoce leśne
*musli z owocami
*miód i orzechy
*kakao
*mleko i zboża
Oraz kubek termiczny na kawkę lub
herbatkę, do której pysznie smakują produkty belVita.
Nie będę się rozpisywać o składzie
ciasteczek bo takie informacje można znaleźć na opakowaniu lub na
stronie producenta, skupię się na tym jak smakowały i co o nich
sądzi moja rodzina.
Naszym faworytem stały się ciasteczka
z miodem i orzechami. Kruche, wystarczająco słodkie, z kawałkami
czekolady. Może nie są dietetyczne ale zawartość kilku rodzajów
zbóż sprawia, że można poczuć się rozgrzeszonym nawet przy dość
restrykcyjnej diecie :) Mnie spokojnie mogą zastąpić pączki,
drożdżówki i inne słodkości, no poza czekoladą, jej będę
wierna aż do końca życia :)
Moja 8letnia córka zasmakowała w
belVita z kakao. Poczęstowała nimi odwiedzające ją koleżanki i
niewątpliwie ciasteczka stały się słodkim punktem tegoż
spotkania. Rozochocone dziewczynki postanowiły zabawić się w
„Zgadnij jaki to smak”, próbowały każdego rodzaju i zgadywały
z czego mogą być robione.
W rankingu smaku trzecie miejsce na
podium zajmuje Mleko i zboża. Pożywne i smaczne rozpoczęcie dnia.
Owoce leśne oraz owoce tropikalne
również zyskały nasze uznanie, ponieważ posiadały suszone owoce,
jednak smakowo na tle reszty wypadły nieco gorzej, choć myślę, że
od czasu do czasu również znajdą się na liście naszych zakupów.
Reasumując, cieszę się, że dostałam
się do grona ambasadorów marki dzięki stronie streetcom.pl i liczę
na kolejne akcje. Warto się rejestrować i brać czynny udział w
akcjach na stronie, dzięki czemu zwiększa się szanse na udział w
testowaniu naprawdę świetnych produktów.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















